Back to list

Forest Rose
(Mama dziewczynki z wadą wymowy)

« Zauważyłam, że nawet kiedy mówiła już bez słuchawek Forbrain, nadal zwracała uwagę na wymowę słów. »


Kiedy przyszła paczka ze słuchawkami Forbrain z przewodnictwem kostnym, produkcji Sound for Life Ltd., po raz pierwszy od dawna poczułam nadzieję. Po prostu wiedziałam, że moje modlitwy wreszcie zostaną wysłuchane. Nie mogłam się doczekać, kiedy zaczniemy używać słuchawek. Można je stosować do różnych celów, o czym wspomnę w dalszej części tego wpisu, ale dla nas najważniejszym była mowa. Przezwyciężenie problemów z mową u moich dzieci miało dla mnie ogromne znaczenie.

Wszystkie moje trzy córki mają wadę wymowy. Dziewczynki są w wieku 6, 8 i 10 lat. Każde słowo zawierające R stanowi problem.  Nie są w stanie prawidłowo wymówić prostych słów: rower, góra, krowa, okropnie, a nawet mojego imienia, Forest. Zamiast „r” mówią „j”, nawet w swoim ulubionym słowie, czyli zamiast „okropnie” powiedzą „okjopnie”. (wzdech)

WADY WYMOWY MOGĄ FRUSTROWAĆ CIEBIE I DZIECKO

Mogą także wywoływać dalsze problemy, od braku pewności siebie do złośliwych uwag rówieśników. Może dojść do sytuacji, gdy dziecko unika używania jakiegoś słowa, bo nie umie go poprawnie wymówić. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale mam nieco doświadczeń z pierwszej ręki, ponieważ borykam się z tym problemem od kilku dobrych lat.

Kiedy dziecko ma z czymś problemy, zawsze pierwszym odruchem jest szukanie pomocy u specjalistów, ale to nie zawsze rozwiązuje problem. Słuchawki Forbrain to sposób, żeby móc ćwiczyć w domu przez kilkanaście minut dziennie zamiast wydawać tysiące dolarów lub wciskać kolejne zajęcia w i tak już pełny grafik.  Podobno nawet w ramach nauczania domowego można mieć dostęp do bezpłatnej terapii logopedycznej, ale z mojego doświadczenia wynika, że nie zawsze jest to możliwe.

Przez ostatnie lata kilka razy kontaktowałam się w tej sprawie ze szkołami, ale nie dostałam ani jednej odpowiedzi. Ani jednej! Mówię serio. To bardzo przygnębiające. Godzinami szperałam w Internecie i też bez rezultatu.  Jak zapewne się domyślacie, sytuacja mnie przerosła. Czułam się bezradna. Starałam się przegnać natrętne myśli, bo wydawało mi się, że ludzie mówią: „Ta wada pewnie stąd, że dzieci nie chodzą do normalnej szkoły, tylko uczą się w domu”. (ech)

JAK MOGĘ POMÓC DZIECKU Z WADĄ WYMOWY?

Więc tylko modliłam się dalej i prosiłam Boga o pomoc. I wydaje mi się, że pomoc, o którą się modliłam, wreszcie nadeszła. Nie, może raczej: wiem, że nadeszła. Wcale nie żartuję. Pomoc nadeszła w postaci słuchawek Forbrain! Uwielbiamy je! Nawet ja ich czasem używam przy czytaniu.

Zaczęliśmy ich używać dzień po tym, jak przyszła paczka, bo musiały się ładować przez 24 godziny. Dziewczynki podeszły do nich nieufnie, ale kiedy wreszcie je założyły i usłyszały po raz pierwszy swój własny głos, były zachwycone. I potem codziennie każda czekała niecierpliwie na swoje 15 minut ćwiczeń.

Doszło do tego, że nawet nie musiałam im o tym przypominać: wchodziłam do pokoju i jedna z nich już czytała lub śpiewała ze słuchawkami. Przez pierwsze dwa tygodnie nie było widać większych efektów, ale dziewczynki ćwiczyły dalej. W instrukcji jest napisane, że rezultaty mogą się pojawić dopiero po 6 tygodniach codziennego używania słuchawek. Nie zrażałyśmy się więc brakiem efektów. Mniej więcej w połowie trzeciego tygodnia głos mojej dziewięciolatki zaczął się zmieniać. I to radykalnie!

Zauważyłam, że nawet kiedy mówiła już bez słuchawek, nadal zwracała uwagę na wymowę słów. Ale się ucieszyłam! To nie do wiary! Całe lata bez żadnych zmian i nagle, dzięki słuchawkom, wreszcie są postępy. Potem w czwartym tygodniu zauważyłam dużą różnicę u pozostałych dwóch córek. U Jasmine, mojej średniej córki, pojawiły się pierwsze oznaki poprawy.

Najmłodsza córka jeszcze nie umie czytać, więc ćwiczyłyśmy liczenie i rozmawiałyśmy. U niej poprawa nie była taka wyraźna, ale ona trochę mniej używa słuchawek, więc pewnie dłużej to zajmie. Ale jestem pewna, że się uda. Za to zauważyłam, że już prawie umie liczyć do 100, z paroma tylko błędami, a wcześniej miała z tym duży problem.

JAK DZIAŁA FORBRAIN

Forbrain przesyła drgania, które pomagają wydawać dźwięki i przetwarzać je. Odfiltrowuje i blokuje odgłosy otoczenia, izolując i wzmacniając odbiór naszego własnego głosu, co zapewnia układowi nerwowemu porządny trening sensoryczny. Poprawia też wymowę samogłosek długich oraz innych głosek kluczowych dla mowy. Powstały dźwięk dociera do układu nerwowego i mózgu przez kości, za pomocą przewodnictwa kostnego, a nie przewodem słuchowym, czyli drogą powietrzną.

Pałąk słuchawek umieszcza się z tyłu głowy, a same słuchawki zaraz poniżej uszu. Forbrain sprawia, że słyszymy swój głos w sposób bardziej naturalny i wyraźny. Super sprawa! Używanie tych słuchawek to świetna zabawa. Mówimy, śpiewamy, a także po prostu śmiejemy się ze swojego głosu.

DOBRY WPŁYW NA WADY WYMOWY, PAMIĘĆ I KONCENTRACJĘ

Warto kupić Forbrain! Gwarantuję, że nie będziecie żałować! Wcześniej pisłałam już, że te słuchawki mają mnóstwo zalet. Można ich używać nie tylko przy wadach wymowy u dzieci, ale także by poprawić pamięć krótkotrwałą czy koncentrację. Pomagają przy trudnościach w uczeniu się, ADHD, ADD, zaburzeniach przetwarzania sensorycznego, a nawet przy ćwiczeniu śpiewu. Są trochę jak wzmacniacz dla mózgu.

Wystarczy, że będziesz ich używać przez 15 minut dziennie przez co najmniej 6 tygodni (w naszym przypadku były to 4 tygodnie), a nie uwierzysz własnym uszom! Są proste w obsłudze, a ich używanie to czysta frajda. Bateria długo trzyma, a same słuchawki są bardzo trwałe. Bardzo je wszystkim polecam, nawet jeżeli nie masz poważniejszych problemów, a chcesz tylko lepiej rozumieć czytany tekst albo mieć trochę lepszą pamięć krótkotrwałą.

Sama też niedługo zacznę ich używać, kiedy znów zaczniemy lekcje, podczas czytania córkom na głos, bo nie ukrywam, że przydałaby mi się lepsza pamięć i koncentracja.

Całą recenzję można przeczytać na​ blogu Forest Rose